Nie lubię tego okresu, kiedy kilka miesięcy treningów za mną, ale startów jeszcze nie ma, dopiero za miesiąc i potem test jeden z najważniejszych- Mistrzostwa Europy. Za nim się wkręcę w wir startów muszę nastawić sie do tego psychicznie. Czasami czuję się jakbym trenował dziesięciobój. Na rower wsiadłem w kwietniu, po całej zimie biegania, przez cały maj jeszcze musiałem troszkę z pauzować, trochę biegałem, chodziłem na siłownię i na ścianę wspinaczkową. Musiałem odpocząć po ciężkim choć owocnym sezonie wyścigów na saniach. Ostatnie miesiące spędziłem na rowerze pracując nad objętością tlenową, czasami startowałem dla akcentów treningowych na zawodach kolarskich xc lub maratonach.Z roweru pwoli bedę schodził w listopadzie aby zastepować go co raz to większą ilością treningów biegowych, które są niezbędne zimą podczas startów na saniach.Teraz ostatni miesiąc przygotowań, mi pozostaje szlifowanie formy na bazie treningów interwałowych i powtórzeniowych, na szczęście w planowaniu treningu kolarskiego pomaga mi trochę Robert Banach z grupy Mróz. Psy też dopiero pod koniec lipca weszły w systematyczny trening, teraz mogę powoli je sprawdzać i dokonywac wyborów, który pies z którym moim zawodnikiem wystartuje na ME. Ja cały czas nie podjąłem jeszcze decyzji czy głośny, narwany ale szybki i silny Nergal czy bardziej wytrzymały i prefekcyjny Ozzi.Nie wiem... zostało 6 tygodni i to najciekawszy i zarazem najtrudniejszy cykl treningowy dla moich psów, to co teraz zbuduje zapracuje na cały sezon jesienny i zimowy, kolejne cykle przygotowań będą 3 tygodniowe, krótsze ale częstsze.